Ale jazda

Haha... Dzisiaj - ponieważ nikogo poza mną i szefową nie było - dostałam hasło zawiezienia materiałów do klienta. Kluczyki i dowód też... Katastrofa wisiała w powietrzu :D Najpierw poszukiwanie w piwnicach parkingu (to takie drzwi po prawej, problem w tym, że w podziemiach drzwi po prawej były wszystkie identyczne w kolorze jasnego orzecha... :D bądź tu mądry i znajdź właściwe otwarte). No ale od czego pan majster... Udało mi się wydostać na parking (dobrze, że zapamiętałam nazwę samochodu, mogłam sprawdzić na goglach czego szukać :D). Pierwsza rundka po parkingu okazała się porażką. Szukałam samochodu obklejonego i z napisami firmowymi. Kolejny punkt to było znaleźć markę a potem model. Okazało się, że stoję obok niego... :P Więc dalej: otworzyć i wyjechać (i jeszcze zapalić i ruszyć :D). Jak już trochę pohałasowałam i wyjechałam przez bramę to jakoś musiałam wyczuć gaz. Od razu piszę, że nie lubię jeździć autami dla pianistów. Jak ktoś gra na pianinie albo fortepianie to wie o co chodzi :P Jak dojechałam do ronda to już mniej więcej wiedziałam, jak to jeździ. Pomijając to, dojechałam do centrum i szukałam miejsca żeby zaparkować. Przede mną jechała na jednokierunkowych jakaś kobieta po 50. zwróciłam uwagę na to, że wszyscy uciekali albo zawracali jak za nią jechali. Jak do niej dojechałam to już wiedziałam czemu. Pani stała na środku ulicy (jednokierunkowej) i gazowała. Była dość nerwowa i w końcu samochód wyskoczył do przodu i ruszyła szarpiąc. No to ja też powoli ruszyłam. Dojechała do znaku stop nie zatrzymując się, podczas kiedy jadący Jagiellońską zrobili to z piskiem opon. Kamikadze. Ja też jechałam w tym kierunku, więc niedługo ją dogoniłam, bo pani znowu stałą i gazowała na uliczce (musiała wyminąć źle zaparkowany samochód i jej silnik zdechł). Odczekałam sobie i aż jej się uda ruszyć i pojechałam. Ale to co zobaczyłam potem.... Pani dalej gazowała bo tym razem ustąpiła pierwszeństwa, ruszyła i na środku skrzyżowania powtórka z rozrywki: czyli zapalanie. w tym czasie zrobił się korek. Wszyscy cierpliwie odczekali aż znowu zapali i ruszyliśmy. kolejna uliczka i zakaz skrętu w prawo, a pani wrzuca kierunkowskaz... prawy. Dodam, że ludzie stojący pod katedrą zgłupieli, mimo, że mieli zielone - stali. znowu się zrobił korek, bo pani stała na środku i próbowała odpalić, wymusiła pierwszeństwo i zadusiła silnik. Tym razem ci po prawej się nie spodziewali, że ona ruszy i na samym środeczku brakowały milimetry do zderzenia. Ja stałam 3 m od niej :D W końcu nie moje auto... :P Pani się próbowała dostać w prawo pod prąd, ale chyba zmieniła zdanie, bo nagle skręciła w lewo .. czyli tam gdzie ja chciałam :/ i tak nie było innej możliwości, bo nakaz był. No ale powinna ustąpić wszystkim na głównej ulicy, a ona zrobiła slalom pomiędzy tymi zestresowanymi ludźmi gazując i szarpiąc autem. Na światłach na Francuskiej zadusiła silnik i już jej nie wiedziałam, że zdążyłam uciec pod UM :P A tak poza tym już nic ciekawego się nie wydarzyło. Jak wróciłam to tylko hasło padło że weekend i można iść wcześniej do domu i się przygotować do wyjazdu na święta :P

Skutki uboczne


The New York Times:
Przerażający. Jak przybysze z kosmosu. Tak Kerry Mastera zapamiętała pierwsze dni swoich bliźniaków Maxa i Wesa, którzy urodzili się o dziewięć tygodni za wcześnie. Maszyny wtłaczały powietrze do płuc noworodków, rurki dostarczały im pokarmu. Byli tak mali, że ślubna obrączka jej męża wchodziła na całą stopę dziecka.

Założenie rodziny było nieosiągalnym celem dla Jeffa i Kerry Mastera - ponad dwa lata starań, dziesiątki wizyt u lekarzy i cztery nieudane próby procedury zwanej inseminacją domaciczną. W ciągu jednego roku małżonkowie wydali na leczenie niepłodności 23 procent swoich dochodów.

Niemal się poddali, ale w zeszłym roku postanowili spróbować jeszcze raz - tym razem zapłodnienia in vitro. Kerry zaszła w ciążę i 16 lutego chłopcy przyszli na świat w Swedish Medical Center w Denver. Każdy z nich ważył 1,39 kilograma. Max pozostał na szpitalnym oddziale intensywnej terapii noworodka przez 43 dni, Wes trafił do domu po 51 dniach.

Rachunek za opiekę medyczną nad chłopcami przekroczył 1,2 miliona dolarów.

Osiem miesięcy później niezwykłe wysiłki wydają się państwu Mastera warte swojej ceny. Podobnie jak wiele innych bliźniąt poczętych in vitro, ich chłopcy zostaną odnotowani jako sukces - zarówno przez klinikę leczenia niepłodności, która pomogła ich poczać, jak i neonatologów, którzy się nimi opiekowali.

Jednak przyjrzenie się przemysłowi leczenia niepłodności ujawnia, że sukces ma swoją cenę. Zapłodnienie in vitro tworzy co roku tysiące nowych rodzin, ale coraz więcej noworodków to bliźnięta, obciążone szczególnym ryzykiem, które często nie jest dostrzegane przez ludzi pragnących mieć dzieci.

Choć większość bliźniąt trafia do domu bez poważnych komplikacji, rządowe statystyki wykazują, że 60 procent z nich rodzi się przedwcześnie. To zwiększa ryzyko zgonu w ciągu pierwszych kilku dni życia, a także innych problemów, na przykład opóźnienia w rozwoju umysłowym, kłopotów ze wzrokiem i słuchem oraz trudności z nauką. Zaś u kobiet w ciąży bliźniaczej częściej dochodzi do powikłań.
Leczenie niepłodności metodą in vitro i innymi zwiększa liczbę dzieci urodzonych przedwcześnie. Jak wynika z badań, opublikowanych w zeszłym tygodniu przez organizację March of Dimes, leczenie niepłodności jest jedną z głównych przyczyn 36-procentowego wzrostu liczby przedwczesnych porodów w ciągu ostatnich 25 lat.

Według szacunków rządu amerykańskiego opieka nad przedwcześnie urodzonymi dziećmi kosztuje rocznie 26 miliardów dolarów, z czego na dzieci urodzone dzięki in vitro przypada miliard dolarów. Wydatki te ostatecznie obciążają firmy i konsumentów.

W ostatnich latach American Society for Reproductive Medicine oraz Society for Assisted Reproductive Technology udało się zmniejszyć liczbę ciąż mnogich związanych z zapłodnieniem in vitro. Wraz z Centers for Disease Control and Prevention (CDC) promowały wykorzystanie pojedynczych zarodków, aby zmniejszyć liczbę bliźniąt. Jednak akcja miała ograniczony zasięg. – Nie uda ci się przekonać pary, że posiadanie bliźniąt jest czymś złym – mówi dr Maurizio Macaluso, zajmujący się zdrowiem i płodnością kobiet z ramienia CDC. – To poważny problem komunikacyjny.

Większość specjalistów od leczenia niepłodności potwierdza, że z bliźniętami mogą być problemy – niezależnie od tego, czy zostały poczęte naturalnie czy urodziły się dzięki leczeniu. Jednak wielu twierdzi, że ich branża czyni więcej dobrego – tworząc nowe rodziny – niż złego, a większość bliźniąt jest zdrowa.

- Pomijając statystykę, nasi pacjenci są zainteresowani założeniem rodziny i ciążą - mówi dr Michael Swanson z Colorado, który opiekował się państwem Mastera.

Analiza kosztów i zysków jest trudna, mogą się zdarzać przypadki z najgorszych sennych koszmarów osób oczekujących na dziecko. Erin i Scott Hare z Houston stracili swoja bliźniaczą córkę poczętą in vitro. Carter, jej brat który przeżył, urodził się po 24 tygodniach i czuje się dobrze, ale wymaga leczenia.

Parcie na sukces

Na konkurencyjnym rynku medycyny reprodukcyjnej kliniki są oceniane na podstawie osiąganych wyników – szans na pomyślne urodzenie dziecka. Dane na ten temat publikuje CDC i są one powszechnie wykorzystywane przez pary wybierające lekarza.

Po trwających przez ponad rok bezskutecznych próbach poczęcia państwo Mastera skonsultowali się w 2007 roku z dwoma specjalistami od leczenia niepłodności i wydali ponad 15 tysięcy dolarów na cztery cykle inseminacji domacicznej.

Następnym logicznym krokiem było zapłodnienie in vitro, ale jego koszt był jeszcze wyższy. Zależnie od kliniki, jej lokalizacji oraz dodatkowych usług związanych z leczeniem procedura może kosztować od 12 tysięcy do ponad 25 tysiecy dolarów za cykl.

W roku 2008 państwo Mastera skonsultowali się z trzecim ekspertem od niepłodności, Swansonem z Conceptions Reproductive Associates w Littleton (stan Kolorado). Wyboru dokonali częściowo w oparciu o dobre wyniki osiągane przez jego klinikę. Ubezpieczenie pokryło tylko 8000 dolarów, pozostało jeszcze 18 tysięcy do spłaty z własnej kieszeni.

Podobnie jak wiele innych rodzin, małżeństwo nie mogło sobie pozwolić na drugi cykl. Dlatego zdecydowali się na zwiększenie szans i wszczepienie dwóch zarodków zamiast jednego.

- To była nasza ostatnia szansa – mówi Mastera, mająca obecnie 33 lata.- Pomyśleliśmy „zróbmy to”. Wówczas wydawało się, że dobrze byłoby mieć bliźniaki.

Ryzyko

W nocy, 15 lutego pani Mastera odeszły wody. Data porodu była wyznaczona na kwiecień. Chłopcy urodzili się nazajutrz i nie byli zdrowymi dziećmi, o jakich marzyli rodzice. – Przywieźli mnie do nich na wózku po godzinnym dochodzeniu do siebie – wspomina matka. – To było niesamowite. Wyglądali naprawdę wątło i niezdrowo.

Pani Mastera mówi, że była świadoma ryzyka przedwczesnego porodu związanego z ciążą bliźniaczą i dyskutowała na ten temat ze Swansonem przed zabiegiem in vitro. Dokumenty dotyczące świadomej zgody przedstawiane pacjentom przez specjalistów od leczenia niepłodności zwykle szczegółowo opisują zwiększone ryzyko związane z bliźniętami. Jednak nawet w przypadku podwyższonego ryzyka rzeczywista liczba poważnych powikłań w rodzaju obumarcia płodu czy uszkodzenia mózgu jest niewielka.

Jak wynika z federalnych badań, około 30 procent wszystkich bliźniąt trafia na oddział intensywnej terapii noworodka. Bliźnięta osiem razy częściej niż dzieci z ciąż pojedynczych rodzą się z bardzo niską wagą urodzeniową – poniżej 1500 gramów. Te dzieci często potrzebują najdłuższej opieki i maja największe problemy. Macaluso nazywa je „dziećmi za milion dolarów”.

Jednym z nich był Carter Hare, syn pary z Teksasu. Już zawiadomienie o jego urodzeniu z grudnia 2006 zapowiadało kłopoty: „Carter się urodził! 24 tygodnie i 4 dni.” Rokowania co do zdrowia były niepewne.

W 20 tygodniu ciąży USG wykazało, że serce jego bliźniaczej siostry przestało bić, najwidoczniej z powodu uciśnięcia pępowiny. – To było trudne – mówi Hare. – Wtedy przestałam przyjmować odwiedzających i umieściłam na drzwiach tabliczkę „Nie przeszkadzać”.

Carter miał przy urodzeniu 30,5 centymetra i ważył 794 gramy. Spędził 102 dni na oddziale intensywnej terapii noworodka Presbyterian Hospital w Plano koło Dallas.
W tym roku Carter poszedł do przedszkola.

- On jest naprawdę cudowny - mówi Hare, księgowa specjalizująca się podatkach. Pomimo początkowych problemów z sercem i oczami, Carter nie potrzebował interwencji chirurga. Jest poddawany terapii z powodu zaburzeń czucia, jakie niekiedy rozwijają się u wcześniaków.

Rachunek

W marcu U.S. Chamber of Commerce oraz organizacja March of Dimes dyskutowały w Waszyngtonie na temat wcześniaków. – Koszty ludzkie i medyczne są wstrząsające. Dlatego tu jesteśmy - mówił ówczesny lekarz naczelny, dr Steven K. Galson.

Koszty hospitalizacji i opieki lekarskiej nad Hare i jej synem przekroczyły milion dolarów. Rachunek został pokryty przez ubezpieczenie.

Macaluso, ekspert CDC od zdrowia reprodukcyjnego, ocenia, że pacjenci, firmy i ubezpieczyciele zaoszczędziliby rocznie ponad 500 milionów dolarów, gdyby w większości przypadków zapłodnienia in vitro stosowano transfer pojedynczego zarodka, nawet biorąc pod uwagę koszt dodatkowych cykli, dzięki obniżeniu wydatków na intensywną terapię, nauczanie specjalne i inne koszty związane z wcześniactwem.

Aby zmniejszyć liczbę bliźniąt, niektóre kliniki eksperymentują z programami, które obejmują zapłodnienie z transferem pojedynczego zarodka i bezpłatnym zamrożeniem dodatkowych zarodków oraz darmowym transferem zamrożonych zarodków, jeśli pierwsza próba się nie powiedzie. Inne pracują nad sposobami identyfikacji charakterystycznych cech pojedynczego zarodka, który przekształci się w zdrowe dziecko Ból państwa Mastera słabnie, gdy patrzą na rozwój swoich chłopców.

Pomimo ryzyka problemów rozwojowych związanych z wcześniactwem, rozwijają się prawidłowo. Max potrafi samodzielnie siadać, a Wes w zeszłym tygodniu po raz pierwszy raczkował.

Pani Mastera wciąż czuje się winna, ma wyrzuty sumienia, że zrobiła coś, co przyspieszyło poród. – Nie wiem, czy kiedyś zdołam zapomnieć, jak strasznie czułam się z powodu ich przedwczesnego przyjścia na świat – mówi.- I nie wiem, czy kiedykolwiek zapomnę o naszych zmaganiach.

Mój pierwszy raz hehe

No więc dzisiaj oficjalnie podpisałam papierek i jedyne co mnie martwi to to, ze muszę już o 8 być w pracy, a tak to o 8 dopiero się obracałam na drugi bok :P Ale nie ma tak źle, w pokoju w którym siedzę będę załamywać moimi problemami informatycznymi (taa - dział informatyczny :D) 2 facetów :D Pokój obok za to 5 dziewczyn i cały czas słychać jak gadają i chichoczą ;}

Szlakiem ślaskich zabytków techniki

Pomysł tego typu muzeów jest interesujący. To już kolejne zwiedzone w tak miłym gronie. Tym razem padło na Zabytkową Kopalnię Srebra w Tarnowskich Górach. Fajnie było, b przy okazji zobaczyliśmy skansen z ciufciami :D A sama kopalnia... :) inna niż te które zwiedzałam wcześniej (kopalnia soli, kopalnia węgla kamiennego...). Tutaj było mokro, nisko i mrrrocznie. A na sam koniec przeprawa łodziami. Faaajnie :D kolejna wyprawa będzie do Gliwic do Muzeum Odlewnictwa Artystycznego. Fotek nie będzie bo było za ciemno :D

"Ciemne wieki"

Na pewno każdy słyszał już to porównanie... Dziś dla odmiany wątek historyczny (hehe :P). Tak mi się przypomniało, że kiedyś (dawno dawno, temu) w szkole pisałam na ten temat wypracowanie. Temat mniej więcej składał się z pytania czy zgadzam się z określeniem Średniowiecza jako "wieków ciemnych". Temat fajny i powracał jeszcze parę razy na historii. No i na grupach dyskusyjnych... No więc, jakieś pomysły? :D Dlaczego takie określenie, skąd się wzięło, skoro ten okres to czas powstawania najbardziej znaczących w Europie ośrodków nauki wiedzy :)

CV

Taki oto mail znalazłam dzisiaj w skrzynce, otwieram i się zastanawiam, kiedy ja wysłałam coś takiego... a raczej na takie stanowisko. Może już za późno było, ale jak przeczytałam 3 raz to już wiedziałam o co chodzi :D To ktoś wysłał do mojej firmy ubiegając się o to stanowisko. No ale ja nie dawałam żadnego ogłoszenia więc pewnie to było walenie na oślep hehe... ;)) Fajnie być po drugiej stronie biurka :D

Trójkącik

Dzisiaj pojechałam do Chorzowa i niestety trzeba było zaparkować przy tym urządzeniu, które się pojawiło w całym centrum :/ Szybciej jest jak są "parkingowi". Za mną już kolejka facetów a ja nadal nie wiem co autor instrukcji chciał przekazać. I nadal nie wiem :P Pytam pana co stoi za mną żeby sobie zapłacił a ja popatrze jak on to robi... a on na to że to też jego pierwszy raz i dlatego czeka aż ja coś zrobię :D Tak samo ten ostatni... :d Tak więc powstał trójkącik ale w końcu doszliśmy do jakiegoś porozumienia ze słupkiem i wydrukował bilecik ;)

Zwiedzamy zamek

www.wirtualna.swierzawa.pl/kosciol.html zapraszam do zamku ;) czyli zwiedzamy w fotelu i w kapciach :)

rozmowa nr nie wiadomo ile

No i kolejna rozmowa o pracę jutro. W zasadzie nie spodziewam się niczego nadzwyczajnego, bo pewnie pękną przy punkcie "edukacja" a jak to przeboleją to koniec będzie na "wymarzone zarobki"... :]

:P

wychodzi na to że nowododana fotka na NK zrobiła się nieaktualna :D A wystarczy tylko inaczej włoski upiąć i całkiem nowy człowiek :D

Mudzin zrobił swoje

Ciekawa jestem, czy ten rok zakończę pierwszym procesem o niezapłacenie rachunku za projekt ;) Śmieszne, że za taką kwotę ktoś woli się nie odzywać i udawać, że nic się nie stało. No cóż... trza było nie zamawiać.

Pada śnieg

Pierwszy tej zimy :D Jak napisze w tym roku.... to byłby błąd bo śniegu na początku roku było po kolana :D

;)

Czarująca kobieta = czarownica... coś w tym jest :D

Nobel

Muszę wyrazić swoje niezadowolenie: uważam, że mu się nie należy, bo niby za co? Dopiero co go wybrali, a on już tyle dokonał? Przecież nie zrobił nic. To tak samo można dać nagrodę Tuskowi, który też naobiecywał i się tylko uśmiechał. Dziwię się, że papież Jan Paweł II nie dostał, chcociaż o wiele więcej działał niż Obama.

bez komentarza

Moja mama ostatnio dostała jakieś wyliczenie z ZUSu swojej przyszłej emerytury... Jednym słowem kpina. Mama prowadzi 2 działalności, zarabia nieźle, ale płaci ponad 800 do ZUSu i do US też tego jest niemało. Tak więc za parę lat będzie dostawać emeryturę w wielkości... uwaga: 540 zł :D To nawet składki płaci większe. :/ A znowu mój tata, pracując na etat w hucie, gdzie składki odprowadzał zakład, będzie mieć 3 razy tyle, zarabiając w porównaniu do mamy 6-8 razy mniej.... No przecież to jest kpina.

Szczerość dziecka


Będzie o rozmnażaniu :D Dawno, dawno temu, kiedy mój brat w podstawówce zaczął się uczyć o rozmnażaniu na biologii, któregoś dnia przybiegł uradowany i woła: a ja już wiem na czym to polega, to dlatego pani i pan idą do łóżka i razem śpią aaaa (widział na filmach hehe). A że nigdy go specjalnie nie interesowało to bo wolał od małego psuć kompy i inne urządzenia techniczne - teraz nagle dostał olśnienia, bo pani szczegółowo wszystko omówiła :)
Następnego dnia miała pytać z tego więc coś tam się uczył w pokoju. I nagle słychać jakieś dziwne (rytmiczne) dźwięki. Mama trochę zdziwiona stoi pod drzwiami i nie wie czy wejść czy co. Potem szuranie krzesła i "ja już nie mogęęę". Otwiera drzwi i widzi dziecko na podłodze trzymające się za brzuch:
-Co ci się stało? - pyta
- A nic (przez łzy)... Już wszystko wiem co i jak.
- No więc czemu się śmiejesz? - pyta mama
- Bo właśnie sobie was wyobraziłem... :D
-....

kolorki

Tak mnie kusi żeby sobie przyciemnić włoski na jakąś gorzką czekoladę, albo zrobić cieniutkie pasemka w tym kolorze. lub drugi wariant: rozjaśnić do platyny albo zrobić pasemka w tym kolorze. Na razie mam coś co się zwie "blond naturalny" :D

Politycznie

Platforma się kompromituje i to coraz bardziej. Więc tylko liczyć że wreszcie ludziki przejrzą na oczy :)

... hehe

Ostatnio sobie wklepałam w szukajke na n-k kilka nazwisk ludzi, którzy mi się przypomnieli. Między innymi 2 "byłych" :D Teraz jak patrze na nich z perspektywy czasu to się zastanawiam gdzie ja miałam oczy :D Ale z drugiej strony widzę, jaka jest różnica i czym się w zależności od wiku kierujemy w doborze partnera. Dzisiaj bym wogóle nie brała takich pod uwagę... ;)

Odrobaczanie

Udało mi się zaaplikować kotu tabletkę na odrobaczanie. Najpierw trzeba było go przekupić kilkoma kocimi chrupkami z nadzieniem. Potem pierwsza próba zmylenia przeciwnika. Chrupki i tabletka - może się nie zorientuje... błąd. Zaczął się ślinić i wypluł :D Kolejny chrupek żeby smak się poprawił (podobno jest obrzydliwa i zwierzęta jej nie chcą jeść). Tym razem próba na otwartej paszczy (czy ktoś może potrzymać mu język?) skończyła się obślinieniem tabletki, która zrobiła się już wilgotna... Trzeba było walczyć bo to była ostatnia połówka. Dla zmylenia chrupek... zjedzony a tabletka nadgryziona i wypluta. W 3 kawałkach. Na szczęście mniejszy kot połknął ale zaczął się zmuszać do rzygania więc dostał chrupka i mu przeszło. Minę miał mordercy i zaczął już warczeć. Uparł się i nie chciał otworzyć pyszczka, jedyni na chrupka.... :D No ale jakoś mi się udało i wcisłam mu takie drobinki tabletki i zaraz chrupek, żeby poprawić smak. Został największy element tabletki i wyszarpujący się i wyjący kot :P Udało mi się otworzyć pyszczek (jeszcze tabletkę 2 razy wypluł) i w końcu wrzuciłam do gardełka i czekałam aż połknie. Kolejne chrupki i operacja zakończona powodzeniem. Teraz to może się zacząć obrażać :D

Wyprawa za granicę

Chyba jesień idzie... A ja sobie pojechałam na kolejną rozmowę o pracę. Facet niby zainteresowany, bo jak to zwykle bywa: dostał specjalistę, który się zna na tym co on wymaga i nie musi zatrudniać 2 osób tylko jedna... za stawkę 2 hehe :D Ciekawa jestem czy będzie drugi telefon, chociażby z hasłem że przyjęli kogoś innego. Nie wiem czy mam się chwalić że pomyliłam drogi jadąc do Sosnowca, bo oczywiście żadnej tablicy. Co mi dajć inne miejscowości, które są wypisane? Kraków? Po kiego grzyba. tablica z napisem Sosnowiec pojawiła się za zakrętem średnicowej... czyli o wiele za późno żeby zmienić pas... :P ale jak zwykle... :D trafiłam "po omacku" :D